3 rzeczy, w które nigdy Ci nie uwierzę kochanko, zdradzona, zdradzający

Share on facebook
Share on linkedin

3 rzeczy, w które Ci nigdy nie uwierzę, kochanko, zdradzona, zdradzający

  1. Kochanko, nie uwierzę Ci, że jest Ci tak dobrze.

Nie uwierzę, że Cię cieszy ta sytuacja.  Jakiś czas temu pisała do mnie w odpowiedzi na mój cykliczny mailing, kochanka, która stwierdziła, że jest szczęśliwa. Lubi tą namiętność, czułość, wspólne chwile. I nie chce tego zmieniać. Jest radosna, szczęśliwa. 

Pomyślałam, nie będę wyjaśniać, nie prosi mnie o to, nie pisze w sprawie sesji. Nie ratuję. Pożyczyłam jej wszystkiego dobrego, dużo radości. I nie uwierzyłam, ani trochę.

Po 6 miesiącach, mail od niej w sprawie sesji.  Radość i szczęście okazały się euforycznym hajem, zbudowanym na syntetycznym poczuciu dowartościowania. 

Święta, Sylwester, ferie. Pokazały, co jest dla niego ważne, mimo cudownych uniesień. Poza tym, okazało się, że źle mówi o żonie. Ale odejść nie odchodzi. A kiedy mężczyzna źle mówi o żonie do Ciebie, a jest z nią, to oznacza, że przejawia cechy tchórza i dwulicowca. Zatem, decyzji nie podejmie. A tak, przy okazji, na ile chcesz być z kimś, kto za plecami Ci obrabia tyłek?

  1. Kochanko, nie uwierzę Ci, że dzielnie to wszystko znosisz.

Pisała do mnie kochanka bohaterka. 6 rok. Żona – właścicielka firmy, w której pracuje ona i kochanek (mąż). Żona to prawa i porządna kobieta. Nie wątpię. Wiele zdradzonych, to naprawdę cudowne osoby, radzące sobie, odpowiedzialne.

Oni 6 lat tak, a ona dzielnie to znosi. Bohaterka i powiernica, po świętnica. Koszty: choroby, spadek energii, wypalenie, brak własnych planów życiowych.  Ciągłe krycie się i dwulicowość. Rozmowy z szefową po wyjściu z łóżka z jej mężem. To wykańcza.

  1. Kochanko, nie uwierzę Ci, że pasuje Ci tylko taki układ.

Gdzieś na Internetach przeczytałam artykuł kochanki, a nawet dwóch, które zadowolone są z takiego układu i są całkiem go świadome.

Twierdziły, że wolą być kochankami, bo to nie powoduje obowiązków, rodziny, jest luz i swoboda. To jego sprawa, on ma to ogarniać. I wcale nie oczekują, że odejdzie od zony. Bo przecież to co u żony ma, a one są kochankami.

Poczułam cynizm, samo uprzedmiotowienie, odcięcie od czucia. Zresztą, w jednym artykule, jedna z kochanek przyznała, że jej matka była zdradzana, i to widziała, jak matka cierpiała, i nadal była uzależniona od męża, i nie potrafiła postawić granic.

I wiesz, co za tym wszystkim jest. Za tym luzem, swobodą? To maska, kryjąca ból, lęk, poczucie nie wartości, zamrożenie i odcięcie.

Nigdy nie wierze w pierwsze deklaracje. Bo to tylko zasłony i fasady.

 

  1. ZDRADZONY/ A nie uwierzę Ci, że wcześniej nie widziałaś symptomów.

Takich jak, zahasłowane nagle wszystko, przesiadywanie na przed komputerem, późne powroty z pracy. Nie widziałeś/ widziałaś, że bliskości nie ma już dawno, albo nigdy nie było. Nie widziałeś, że Ty tu bardziej sprawna/ sprawny jesteś i ogarniasz i organizujesz. Jak rodzic.

  1. ZDRADZONY/A- nie uwierzę Ci, że jesteś tylko niewinną ofiarą.

A dlatego Ci nie uwierzę, że jeśli tak uznam, to zrobię z Ciebie kogoś bez godności i mocy. Bo atrybutem dojrzałości i mocy jest wzięcie swego kawałka odpowiedzialności. Kiedy już przeżyjesz, bo, złość, rozczarowanie. Bo do tego masz absolutne prawo.

  1. ZDRADZONY/A nie uwierzę, że możesz tak dalej żyć, po wyjściu sprawy na jaw.

Nie uwierzę, że wybaczyłaś/ wybaczyłeś. Zresztą wybaczanie, w tym kontekście, ma w sobie coś z poczucia wyższości, jak rodzic wybacza niegrzecznemu dziecku.  To wisi w powietrzu. I wisieć będzie. Dopóki sam/ sama nie popatrzysz w siebie, i to, czego chesz dla siebie. Nie dla ratowania instytucji, rodziny, majątku.  Dopóki nie popatrzysz na intencje, z którymi budowaliście tą relacje. Na ile była tam miłość na początku, a na ile inne sprawy, choćby chęć posiadania rodziny czy poczucie bezpieczeństwa, czy, że tak wypada?  Zadbaj najpierw o siebie, potem związek.

  1. ZDRADZAJĄCY/ ZDRADZAJĄCA nie uwierzę, że jest Ci tak łatwo i lekko.

Nie uwierzę, że nie masz kaca moralnego, poczucia winy. Tylko sam/ sam to przed sobą ukrywasz. Na początku ‘bawiąc się dobrze”. Nie uwierzę, że możesz żyć lekko okłamując 3 strony. Siebie, kochankę, oficjalną Partnerkę. Nawet, jak teraz czujesz się Panem/ Panią sytuacji, to potrwa jakiś czas. Aż opadnie iluzja Twoja o Tobie. Chyba, że jesteś narcyzem, ale narcyz tego tu nie przeczyta.

  1. ZDRADZAJĄCY/ ZDRADZAJĄCA nie wierzę, że jesteś odważny i klarowny.

Tu będzie ostro. Kochanków najczęściej szukają ci, co stoją w „miejscu dziecka”. To systemowo utknięcie w tej roli. Ale tu i teraz pokazuje się, w braku decyzji, braku klarowności, lawirowaniu, swoistej dwulicowości. Takie całe w macie 5 lat masz tutaj.  Bo jaja i dorosłość to stan ducha i umysłu.  Pomyśl, gdzie z tym jesteś. Czy jesteś chłopcem/ dziewczynką, udajesz chłopca/ dziewczynkę, bo Ci tak „wygodnie” (fałszywie), na ile masz odwagę skonfrontowania się z rzeczywistością, którą sam/sama kreujesz? Na ile używasz dzieci jako wymówki od konfrontacji z sytuacją? Wszak przed romansem, którego szukasz, też były…

  1. ZDRADZAJĄCY/ ZDRADZAJĄCA nie wierzę, że nie wiesz, jak Twoje zachowanie wpływa na uczucia i emocje innych.

Chyba, że jesteś kompletnie zamrożony w lęku i strachu przed czuciem. Odpychasz uczucia, wolisz nie czuć i nie wiedzieć, co robisz, co sam/ sam czujesz. To bywa. Ucieczka od prawdziwej bliskości w podwójne życie. Ani tu, ani tu, nie kochasz. Bo sam jesteś niedostępny/ a dla siebie.

Jeśli jesteś świadomy/ świadoma to wiesz, co robisz, i jak to wpływa na innych. Wiesz, że ranisz, nadużywasz.  Tylko, nic z tym nie robisz.

Zawsze w każdym artykule, kursie, sesji będę mówić o wzajemnym uwikłaniu. Tu nie ma jednoznacznie winnych, niewinnych i pokrzywdzonych. Każdy realizuje swoje schematy, programy, uwikłania.

I zdejmując odium „ZŁA WSZELKIEGO” z pojęcia zdrady.

To jest szansa. Dla każdego.  Na stanięcie się dojrzałym, dorosłym, odpowiedzialnym. Bo tu wszyscy, tak czy tak- dzieci wewnętrzne. Nieuznane, nieuszanowane, stojące w nie swoim miejscu.