Jesteś bohaterką żebrania o uczucia, kochanko?

Share on facebook
Share on linkedin

Jesteś bohaterką żebrania o uczucia - kochanko

JAK WYJŚĆ Z UWIKŁANEJ, TRUDNEJ, TOKSYCZNEJ RELACJI kochanki?
Jesteś bohaterką żebrania o uczucia?

Rola KOCHANKI-to ten przykład uwikłania.
Nawet jeśli NIE jesteś w tej roli, to zobacz, czy pewne schematy zachowania, myślenia, odczuwania mogą Cię dotyczyć?
Czekasz, kochanka, dajesz z siebie wiele.

W zamian otrzymujesz: czekanie, obietnice, czekanie i znowu niespełnione obietnice.
Umierasz powoli, niezauważalnie nawet dla siebie samej.
A może jesteś w innym trudnym uwikłaniu.

Sesja ustawień systemowych w sprawie odejścia od żonatego.
1 krótkie, mocne ustawienie.

Ustawiamy, jak się mają do siebie.
Iza- klientka.
On.
Jego obecna żona.
On mały na podłodze, kiwający się, nieobecny, ona i jego żona duże nad nim.
Nie patrzył na żadną z tych kobiet.
Iza czuje się jak mama nad małym chłopcem.
Nic męskiego, żadnej męskiej siły od niego nie czuję.
Taki obraz.
Tyle możemy. Nic dalej w jego system.
Tylko z nią pracować mogę.
Iza mówi:

Wiesz, od ponad 6 miesięcy, mimo że się spotykamy, seksu nie ma.
A spotykamy się lat 4.

4 lata, w takiej relacji.
I teraz myślę, jak wejść w rolę kobiety, żeby on znowu spojrzał na mnie.
To mnie poruszyło.
Zrobić coś, żeby On na mnie spojrzał…?!!

Kolejna, jak 90% z was, z którymi pracuję w sprawach relacji: „ŻEBY ON SIĘ ZMIENIŁ, ŻEBY ON BYŁ INNY, ŻEBY ON…”.

To się nie udaje.
I nie ma prawa udać. Kiedy w intencji, zamiast pomyśleć o sobie, brniesz w oczekiwanie zmiany kogoś innego.
Kiedy Ty chcesz zmienić się, żeby ktoś raczył spojrzeć na Ciebie, i Ciebie chciał.
Kiedy zachodzisz w głowę, co mam jeszcze takiego zrobić, żeby wreszcie ktoś mnie zobaczył, obdarzył uwagą, uszanował?
To się nie udaje. Powtarzam. Nigdy, w żadnej relacji. Żadnej.

Pytam ją, BOHATERKĘ ŻEBRANIA O UCZUCIA…

• W sile chcesz umrzeć? Bohaterska, czekająca umierająca?
• Czy to jest w ogóle relacja, której chcesz, żeby trwała w tym stanie dalej?
• Serio?
• Tak Ci dobrze z tym?
PROWOKUJĘ.

Obejrzyj sobie ten obraz: Jak pracuje tu energia?

  • Masz więcej wewnętrznej mocy, czy słabniesz w tej relacji?
  • Twoja wartości i szacunek do siebie rośnie, jest radośnie, czy jest inaczej?
  • Do życia idziesz, czy do śmierci?
  • Kim TY w ogóle jesteś w tej relacji zdrady i uwikłania?
  • On sobie przychodzi, kiedy chce, nic nie robi, żeby to rozwiązać po męsku w jedną albo drugą stronę, żre energię, twój czas, co TY z tego masz?

Serio, kochanki utrzymanki, co im faceci płacą, mają lepszą sytuację energetyczną, bo jest wymiana energii ( w postaci kasy na ten przykład).

A może to błogosławieństwo, że nie ma tego seksu?

Tak, praca tego typu co ze mną, to obnażanie prawdy, dochodzenie do siebie, na początku bardzo boli, bo zrywa maski, obnaża samookłamywanie się.
Jeśli mogę coś na tu i teraz podpowiedzieć:
Skup się na sobie, tylko na sobie.
Kim jesteś?
Jak naprawdę chcesz żyć?
Czy to, co on Ci dawał, to szczyt Twoich marzeń?
Czy nawet z seksem z nim, chcesz tak dalej do końca życia, w ten właśnie sposób?
Zacznij z intencji dla siebie samej, swej wartości i boskości jako kobieta (bo nią jesteś), a nie, żeby Cię chciał…, mężczyzna, który siebie samego nie widzi, nie umie podjąć decyzji, kłamie i oszukuje.
On nie może teraz Cię chcieć, bo nie ma siły, on siebie nie chce.
Pracując z kobietami w takich sytuacjach, to najpierw zaczynamy od oczyszczenia intencji do samej siebie, tak to trzeba ruszyć.
❣️Kim Ty jesteś dla Siebie, najpierw i zawsze.

Ty pierwsza.

Sesje, warsztaty, ustawienia, webinaria, do tego właśnie się sprowadzają.
Ty dawałaś i dawałaś, jako kochanka.  Czyli byłaś w biegunie nadmiaru dawania. Przynajmniej w tym życiu.
Coś jakbyś tylko wydychała powietrze, a nie wdychała.

Ile można? Na wydechu?

I ten nadmiar dawania rodzi frustracje, złość, rozczarowanie, wydrenowanie z energii życiowej, sił witalnych.
Dajesz, bo chciałaś, żeby było dobrze, żeby się zdecydował.
Przynajmniej tak jawnie, tu i teraz. Ruch ducha może być zupełnie odmienny.
On brał.
Brał za dużo.

Ten co bierze w nadmiarze, ma często takie poczucie winy, które powoduje, że ucieka.

Bo jak dajesz za dużo, to druga strona czuje się mała, ma poczucie winy, takie, które skutkuje ucieczką.
I tak sytuacja domaga się wyrównania.
To, żeby on teraz zrobił inaczej, na to nie masz wpływu.
Masz wpływ na siebie.

Taka relacja nie może się udać. Bycie latami kochanką nie udaje się.

Bo często, on, szuka mamusi. On nie dotarł do matki. I nie szuka kobiety. Często jego żona, to układ matka / syn. On szuka teraz lepszej mamusi. Tej dobrej. On szuka tego, czego nie dostał od matki.

A być może nie dotarł od ojca. Nie stoi w męskim. Brakuje mu energetycznie męskich  atrybutów. 

A wiesz po czym to poznać możesz:

po lawirowaniu,
braku decyzji,
ucieczkach, powrotach.
Nie określeniu się.
Tak, tak, ona ta „zła”, ale są dzieci.
Nie odchodzi, bo się boi.
Tamta mamusia też wybaczy, żeby było status quo zachowane.
Tak można żyć. Latami.
Mając wiecznie 5 lat.
Ale, na co Ci 5 cio latek?

Inny typ- to sztafeciarz energetyczny.

On tam wnosi zasoby, energię, nie ma wymiany z żoną. Nie dostaje od żony.
Ale czuje się odpowiedzialny, a raczej żyje w potężnym poczuciu winy i presji tam. To główny motor tamtej relacji.
On nie zostawi, bo ona sobie nie da rady, no i dzieci.
Nawet jak dorosłe, to nadal świetna wymówka przed decyzją, przed zawalczeniem o własne życie.

On jest do dyspozycji. ALE NIE TWOJEJ DYSPOZYCJI.

Zatem szuka zasilania na zewnątrz.
Od Ciebie, kochanki właśnie. Tej trzeciej. 
Często mądrej, inteligentnej, która go jeszcze poprzez meandry duchowe poprowadzi, jak to schematy i wzorce rodowe i programy wszelakie działają.
Lubi Twoje towarzystwo, więc nawet jak z nim skończysz, to jeszcze będzie szukał, Twojego towarzystwa.
Porozmawia, posłucha, bo mądrze mówisz, zrozumie, że ma taki program nawet coś niby zrobi ze sobą.
A to posłucha medytacji, a to książkę przeczyta.

I przyzna Ci rację. I wróci…tam. Podjadł.

Mężczyzna umie podjąć decyzje bądź tego pewna.
Jak ich nie podejmuje w twoim kierunku, to znaczy, że ich nie podejmuje w Twoim kierunku. KROPKA.
A Ty? W jakim stopniu jesteś dla siebie ważna w tej relacji?

W skali od 0 do 100%? Jak ważna i wewnętrznie spełniona czujesz się w takiej relacji?