Kochanka co dała za dużo

Share on facebook
Share on linkedin

Kochanka co dała za dużo. Żyje z "workiem foliowym na głowie".

Kochanka, co daje za dużo, umiera powoli.

Co dzieje się z Twoją energią życiową?

Jak odczuwasz swoje poczucie wartości, godności, harmonii w takiej sytuacji?

Na ile jesteś szczęśliwa w tej sytuacji i na ile ta sytuacja odpowiada temu, czego naprawdę pragniesz?

Poczytaj.

Taki mail dostałam w piątek, od kobiety (kochanka) Iza po konsultacjach ze mną.

(Zmieniam nieco samą treść, ale sens zostaje, żeby mogła pozostać anonimowa).

Pani Joanno wczoraj miałam konsultacje 30 minut. To był taki wgląd i ustawienie ( ustawienie systemowe w ” polu”). Ja, on i jego obecna żona.

On mały na podłodze, kiwający się, nieobecny, ona i ja duże nad nim. Nie patrzył na nas.

Faktycznie, poczułam się jak mama nad małych chłopcem.

Nic męskiego, żadnej męskiej siły od niego nie czułam.

I jak wiesz, od ponad 6 miesięcy, mimo, że się spotykamy seksu nie ma.

A spotykamy się lat 4.

No i teraz myślę, jak wejść w role kobiety, żeby on znowu spojrzał na mnie. Siedzę i ryczę.

To mnie poruszyło.

Zrobić coś, żeby On na mnie spojrzał…aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, ….

Kurde…, qu…wa. tu dalszy opis

I tak odpisałam:

To nie jest kiepski stan.
Może właśnie taki stan jest pożądany. W którym ryczysz…, wreszcie, zamiast być silną…, za bardzo.

I może, kurde …, zobacz, ty się skupiasz na seksie i jego braku, zamiast na tym, kim do cholery w ogóle jesteś w tej relacji.
On sobie przychodzi, kiedy chce, nic nie robi, żeby to rozwiązać po męsku w jedną albo druga stronę, żre energię, Twój czas, gówno z tego masz.

Serio, kochanki utrzymanki co im faceci płacą, mają lepszą sytuację energetyczną, bo jest wymiana energii (w postaci pieniędzy, a to to energia kreacji, seksualna, męska).

A może to błogosławieństwo, że nie ma tego seksu …

Tak, praca tego typu co ze mną, to obnażanie prawdy, dochodzenie do siebie, na początku bardzo boli, bo zrywa maski, obnażą samookłamywanie się.

Jeśli mogę coś na tu i teraz podpowiedzieć:
Skup się na sobie, tylko na sobie!!
Kim jesteś?
Jak naprawdę chcesz żyć? Czy to, co on Ci dawał, to szczyt Twoich marzeń? Czy nawet z seksem z nim, chcesz tak dalej do końca życia, w ten właśnie sposób…?

Zacznij z intencji dla siebie samej, swej wartości i boskości jako kobieta (bo nią jesteś) a nie, żeby Cię chciał…, mężczyzna, który
siebie samego nie widzi, nie umie podjąć decyzji, kłamie i oszukuje.

Dupek, pizduś, tchórz i leluja … krótko mówiąc. Prowokuję, tak właśnie…

Pracując z kobietami w takich sytuacjach, to najpierw zaczynamy od oczyszczenia intencji do samej siebie…, tak to trzeba ruszyć …
Kim Ty jesteś dla Siebie, najpierw i zawsze…Ty pierwsza…Sesje, warsztaty, ustawienia, webinaria, do tego właśnie się sprowadzają.

Na to ona mi w kolejnym mailu:

Proszę powiedz mi tylko jeszcze to, jeżeli ja przez 4 lata mu wszystko z siebie oddawałam totalnie !!!! a on mi nic to znaczy, że ON ma wobec mnie ogromny energetyczny Dług ??? co z tym?

A, to mega pytanie było. Poczytaj, jeśli Ciebie to dotyczy:

Mega pytanie.

Ty dawałaś i dawałaś. Czyli byłaś w biegunie nadmiaru dawania. Przynajmniej w tym życiu…
Coś jakbyś tylko wydychała powietrze, a nie wdychała. Ile można? na wydechu?
I ten nadmiar dawania rodzi frustracje, złość, rozczarowanie, wydrenowanie z energii życiowej, sił witalnych. Dajesz, bo chciałaś, żeby było dobrze, żeby się zdecydował. Przynajmniej tak jawnie, tu i teraz. Ruch ducha może być zupełnie odmienny. Ale to już temat na sesję.
On brał.
Brał za dużo.
Ten co bierze, ma często takie poczucie winy, które powoduje, że ucieka.
Bo jak dajesz za dużo, to druga strona czuje się mała, ma poczucie winy, takie które skutkuje ucieczką.
I tak sytuacja domaga się wyrównania.
To, żeby on teraz zrobił inaczej, na to nie masz wpływu.
Masz wpływ na siebie.

 

Można wziąć. Pożycz od niego kasę i nie oddaj, na ten przykład. Chciej coś od niego, daj mu coś do zrobienia. 

 

Albo zrób coś co go zaboli, serio. Wkurwij się, zwyzywaj, porysuj auto, rozwal smartfon, narób mu wstydu w robocie, nie będziesz taka święta…
A tak nade wszystko, powtarzam, tylko Ty i Ty, dla siebie, najpierw …, do swojego życia w pełni.

I kolejnego dnia, w sobotę płynie korespondencja:

Ale co, jeżeli nie dojdzie do wyrównania myślałam, że napiszesz co się dzieje z facetem, jeżeli nie dojdzie do wyrównania energii a jest megadużo, bo On brał, a ja dawałam.

No to ja na to:

Nie ma co oczekiwać od drugiej strony, że ma coś zrobić, żeby Ci wyrównać. Dawałaś sama, nikt ci kałasznikowa do skroni nie przystawiał, chciałaś dawać, do swojej też iluzji. Rozczarujesz się tylko.
Ty możesz wyrównać, … albo/ i odpuścić i zająć się swoim życiem,

A co z facetem, …, to go będzie osłabiać dalej, tak mi się wyświetliło, zawsze w niedoborze …

A tak przy okazji. Kolejna kochanka, którą głównie interesuje co z nim, a nie co ze sobą zrobić.

 Boże, Ty widzisz i nie grzmisz.

Zaś ona mi zaraz odpisuje:

Tak, ale dopiero do mnie dociera, że ja sama sobie kuku zrobiłam i to duże bardzo.

Teraz do mnie dociera, że ja dawałam jak głupia jakaś a on brał, że ja wcześniej tego nie wiedziałam, że musi być równowaga.

A mało tego, ile razy ja byłam tak wkurwiona, a on, gdy sięgał ten wkurw zenitu, jakoś mnie ułagodził za każdym razem.

 

I ta moja złość wkurw był tak spychany tłumiony przez te lata, że ja teraz nawet nie umiem poczuć tych emocji .Czuję w sobie coś, czego nie umiem uwolnić.

Mam 48 lat i całe życie byłam opiekunką zawsze przed szereg, bo tak w domu byłam nauczona, bo mama wszystko robiła. Szkoda mi tych lat.

Dopiero Ty mi oczy otworzyłaś. To tak jakbym z workiem foliowym na głowie ŻYŁA, bo mi nigdy nie wolno było wyrażać uczuć tylko tak grzecznie i wiadomo, że mężczyźnie się usługuje.

BOŻE a ja tak chcę być kobietą i stać w tej energii i tylko się boje czy w moim wieku mam jeszcze szanse na Miłość, w której będę Kobieta a nie matką.

Pozdrawiam serdecznie -Iza.