Kochanko- ewakuuj się i uciekaj z tego uwikłania

Share on facebook
Share on linkedin

Kochanko- ewakuuj się i uciekaj z tego uwikłania

Taka historia. Dajmy jej na imię Ada. Lat 49. Kolejna mądra, wykształcona, ładna. Kobiety- mądre, wykształcone, piękne. I uwikłane. W dynamiki trudne do pojęcia rozumem, jakby nie Twoje, a jednak Ciebie dopadające…

Widzę w kamerze. Ale szara jakaś, bez energii, pusta, wydrenowana. Tak czuję. Bo szybka i krótka sesja. Ale takie sesje bywają do głębi, jak strzałą do sedna. Ku zdrowemu zaczyna się szybko dziać, jak zobaczysz … i staniesz z tym oko w oko.

Tak było.

Dzwoni.

Mówi, opowiada…

Ten Twój post o kochance. Zdecydowałam się na sesję. Jestem od 4 lat tą trzecią.

On nadal mieszka z żoną.

Obiecywał kilka razy, z odejdzie. Ma dorosłe dzieci, już poza domem. Teoretycznie nic nie powinno go trzymać.

Zrywałam 3 razy.

I 3 razy przychodził, obiecywał zmianę, i dalej jest jak jest.

Nawet rok temu, miałam twarzą w twarz konfrontację z jego żoną.

I nic. Ta sama karuzela.

Hem, tak, z jednej strony kolejna tak opowieść, kolejnej uwikłanej rolę kochanki. 

A z drugiej, za każdą podobna opowieścią kryje się inna sprawa, innego rodzaju zamotanie, na różnych poziomach.

A to rodzinny wzorzec, a to „zachłanność na cierpienie”, a to zniekształcony wzorzec samej siebie niewartej, walczącej o coś, uciekinierki, zniekształcony wzorzec relacji z innymi, poczucie bycia gorszą, niezasługiwania, różnie.

U każdej istoty inaczej. I to co ona lub ja zakładamy w umyśle, nie ma znaczenia.

Zatem, ok, „pozwalam” Adzie snuć jej „historię”. 

Patrzę sobie na nią. Szara taka jakaś, bez sił…, Ładna, bardzo, ale szara, bez wewnętrznej energii, wydrenowana z sił życiowych jakby…

Kiedy już opowiedziała swoja historię.

Mówię do niej: Pierwsze co mi przyszło, to zobaczymy, jak to się ma teraz. Jak to widać.

Ustawimy Ciebie, jego żonę i jego.

Co się pokazało:

Ada i jego żona obok siebie stoją.

On daleko, nic go nie interesuje. Ani żona, ani Ada. Przyszło mi-zróbmy eksperyment.

Ada, zamiast Ciebie wstawię dowolną, inną kobietę.

Wynik ten sam.

Żona czuje się silna, kiedy inna kobieta stoi przy niej.

Ada oniemiała. Dziwne to.

Pytam ją. Ada, jak Ty się fizycznie i psychicznie czujesz na co dzień?

TO WAŻNE PYTANIA – ZADAJ JE SOBIE TEŻ W ODNIESIENIU DO SWOICH RELACJI (różnych)

Czy masz poczucie, że w tej relacji rośniesz, rozwijasz się, czy wręcz przeciwnie?
Po spotkaniu, kiedy emocje opadną- czujesz się słabsza czy silniejsza?
Jakie są twoje dominujące uczucia, co przeważa?

Odpowiedzi Ady:

Nie, trudniej mi z pracą, nie mam sił ani pasji. Wiesz, czuję, jakbym dokarmiała ich energetycznie. Jego żonę.
– Tak, tak może być. Zresztą widziałaś, stałaś przy żonie.

Ich związek jest trwały w jakiś sposób i być może właśnie, jakoś, w przedziwnym uwikłaniu jesteś potrzebna, aby trwał.

Trwały, nie musi oznaczać, zbudowana na zdrowym wzorcu miłości.

Bo jakby był, Ty byś go nie poznała…, proste…

Na początku adrenalina, ale potem słabo, spadek energii, niemoc, nic dobrego.
W całej relacji: niepewność, smutek, nerwy, rozczarowanie, rozpacz.
Ada, pytam, to jak to się ma do relacji, jakiej byś chciała?

Dostałaś ode mnie ten kwestionariusz przed sesją, na temat relacji i cech zdrowej relacji.

Na ile ta relacja odpowiada temu, czego naprawdę chcesz?

Ada: na 5 %.

Ta aa, mocne 5 na 100%…

Wiele ich było. Część skorzystał z pełnych sesji, część tylko z rozmów.

Które z nich zakończyły tą relację?

Które zostały, bo oprócz tej iluzji, namiastki i protezy nie widzą jeszcze?

Nie widzą siebie.

Bo zamotane w czekanie, aż on się zmieni.

Aż on coś zrobi.

Więdną. Szarzeją. Oddają swoją energię. Żyją namiastką życia.

Iluzją miłości.

Bo nie idzie wytłumaczyć umysłowi, że MIŁOŚĆ dobra jest. Szczera. Uczciwa. Klarowna. Jawna. Prosta.

Pewnie, że są kłótnie, ale zgody więcej, i szacunku, i rośniesz w takiej dobrej relacji.

Żadna nie rosła.

Wręcz przeciwnie.

Każda niepewna, wyczerpana, zamotana, zdezorientowana, od euforii do przygnębienia. Poczucia winy, że rozbija rodzinę.

Tutaj stanowczo dodam -masło maślane. Rozbijanie rozbitego. Gdyby była tam miłość głęboka, byście się nie znali. Ale to moje przekonanie.

A obrazy z pola, jakie często się pokazywały. Ona (kochanka) w ustawieniu blisko żony, wspiera ja swoja energią.

On nieobecny albo mały, prawie martwy, bez sił, bez decyzji.

Lub Ona czeka, stoi.

On – daleko od kochanki i od żony. Słaby, nie jest zainteresowany ani jedną, ani drugą. Bez sił.

Szuka, kogo, czego? Do kogo chce? Nie staje przy żadnej jak partner. Nieobecny.

Tak to pokazywało się w polu.

Niska energia. Słabość. Ku niczemu to szło. Ku zatraceniu, bezruchowi, śmierci. Ciężkie to było.

A w decyzjach?

Pytania od każdej: To co zrobić, żeby ON miał siły i był, i się zdecydował?

TO nie to pytanie.

Jak mówią starożytni Rzymianie: wrong question.

Pytanie z pozycji ratowniczki, troskliwej mamusi, dziewczynki czekającej na spełnienie obietnicy.

Pytania dobre, moim zdaniem.

Daj sobie czas, powoli. W skupieniu. W prawdzie ze sobą.

Zapal świeczki, znajdź spokój.

Pomedytuj chwilę.

Dodaj Intencję Dla Najwyższego Dobra.

I powoli-odpowiadaj na te pytania.

Sobie. Dla siebie.

  • Co to znaczy dla mnie?
  • Kim jestem? Co ja mam z tej relacji?
  • Jaki wzorzec za tym stoi? Kto Ci się pokazuje, kiedy zadajesz to pytanie? Uszanuj.
  • Co Cię trzyma w tej relacji?
  • Co zyskujesz?
  • Co najgorszego się stanie, kiedy z niej wyjdziesz?
  • Co najlepszego się stanie, kiedy z niej wyjdziesz?
  • Co najlepszego się stanie, kiedy tak dalej zostanie?
  • Co najgorszego się stanie, kiedy tak dalej zostaniesz?

Poczuj uczucia, które pojawiają się za każdym z tych pytań.

A pierwsza i jedyna rada, o ile mi wolno. Bo to każdego decyzje.

NAJPIERW Ty. Najpierw- Odejdź. A prawdę mówiąc – SPIEPRZAJ, SPIER…, ZAKOŃCZ TO NATYCHMIAST!!!!!! Teraz.

Jak naprawdę On stanie w swoim męskim, ogarnie się do życia, do decyzji to będzie umiał podjąć tą decyzje. Jednoznaczną. Klarowną. Uczciwą. (To nie musi znaczyć bycie z Tobą). Ale będzie klar.

Ale to nie jest Twoja sprawa. Kiedy, jak, jaki efekt i czy w ogóle. Twoja to Ty. I Twoja zmiana, Twoje szczęście, Twoja kobiecość, Twoja wartość.

Potem, powoli duchowo na poziomie miłości, zrozumienia, głębsze wglądu.

Tych programów co was w tej konfiguracji połączyły. Tych uwikłań.

Z głębokiej miłości za kogoś, z wzorców i schematów.

Temu należy dać szacunek.

Tej relacji, tej sprawie.

Ale najpierw zakończyć.

Potem pracować ze sobą, dla siebie, do swojego dobra.

Tylko tak.

Zanim popatrzysz na to oczami Światła i Miłości, i będziesz wdzięczna, i wszystko będzie odpuszczone, i będziesz w swej pełni.

To na razie SPIEPRZAJ Z TEJ RELACJI.